piątek, 13 czerwca 2014

Na różowo

Różowość mnie dopadła. W bransoletkowym wydaniu.
Dawniej jedynym akceptowanym przeze mnie kolorem był czarny. Zabawne jak gusta się zmieniają.
Mam gdzieś wbudowaną cykliczność. Jest okres na noszenie np. długich kolczyków, po czym następuje zwrot ku krótkim. Noszę ceramiczne bransoletki, po czym oczarowuje mnie akryl. Różnie to trwa - od kilku tygodni po miesiące. A ponieważ wiem,że to co mnie nudzi dziś, może się spodobać w przyszłym miesiącu - niczego się nie pozbywam. I tak rzeczy ciągle przybywa... :)


























4 komentarze:

  1. Zachwycające! :) I w różu zapewne Ci do twarzy. ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne są te bransoletki. Istne cacuszka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkie piekne ale ja wybieram nr trzy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zaglądacie do mnie i dzielicie się z dobrym słowem :)